Ty te moesz mie wasn wizytwk...

 


tutaj powinno być logo...




DRUGA CZĘŚĆ WIERSZYKÓW
CZYLI
RYMY-RYMY


poczytaj

teksty już od 2000

SMACZNEGO
ZOBACZ TEŻ NA INNĄ moją STRONĘ, adres u dołu


bez ciebie:
każda minuta jest jak dożywocie
haust powietrza nie smakuje
wszystkie słowa świata nic nie znaczą

* * *

nie wiedziałem, że możemy
eksplodować taką miłością
na przekór światu

* * *

mijamy się bez słowa
tylko patrzymy sobie w oczy
tak, żeby nikt nie zauważył

* * *
słowa nic już nam nie powiedzą
nie uniosą już tych emocji
nie wyrażą tej energii uczuć

pozostały nam ciała
dwa cholerne ciała
dwa rozgrzane ciała
dwa bezwstydne ciała
dwa gotowe do rżnięcia cielska

* * *

cała noc tylko dla nas
ty i ja
do nieprzytomności
do obłąkania
do zatracenia

jak na rozgrzanych węglach
kładę głowę na twym łonie
cała pulsujesz namiętnością

* * *

chciałbym cię zabrać na koniec świata
i pokazać ci wszystko

razem
na chwilę
leniwe nad morzem
smak oceanu
wiatr w górach
męczarnię stromizny

niechby na nas patrzyli
zazdrościli
żeby w sklepie mówili –co dla państwa
a w hotelu – oto państwa klucze

czy pojechałabyś ze mną
na koniec świata?
pojechałabyś?
pojedziemy?

* * *
zdzieram z ciebie sól oceanu
smakujesz mi i smaczniejesz
do twarzy ci z morską kipielą we włosach
woda tak szczelnie oplata twoje ciało
czy jest tam jeszcze miejsce dla mnie

* * *

powiedź, że mnie kochasz
daj mi to usłyszeć
chcę nacieszyć sie twoim głosem
powiedź, że mnie kochasz
że kochasz
kochasz, kochasz, kochasz
no, że mnie kurwa kochasz

* * *

zapomnę
zapomnisz
nic z tego nie będzie
przepłaczesz
przepiję
znikniemy oboje

przepadnie ślad
że kiedyś ty
że kiedyś ja
kochaliśmy
przeżyliśmy
a teraz nic

czy to właśnie to?
nie czujesz nic
ocierasz łzy
mówisz, że ja
krzyczę, że ty
że było źle?
czy było źle?


* * *

odbierz telefon
podnieś słuchawkę
powiedz to słowo HALO
chcę napaść nim swoje ucho
nie chcę teraz innych słów
halo – wystarczy

* * *

rozglądam się
a ciebie nie ma
znikasz ze świtem
po gorącej nocy
po prostu znikasz

jesteś tak daleko
ale co noc
mam ciebie tutaj
mój umysł materializuje wspomnienia
i tak co noc

nad ranem znów znikasz
zostań
albo wracaj już do mnie

* * *

nie chcę pamiętać
jak dobrze nam było
nie chcę, nie chcę, nie mogę, nie chcę
wzbiera we mnie złość, że to już może ostatni raz.

* * *
dla tysięcy powodów
nie będziemy razem
ani ja, ani ty
nie udźwigniemy

nie chcę tak
chcę kochać
i być obok

* * *

męczysz mnie i kaleczysz
zniknij
przepadnij mnie,
daj odpocząć i w końcu zasnąć

* * *

moja miłość umiera
powoli
w bólu
na raty

ostatnio znów trochę oziębła
miłość i ona

jeszcze wczoraj grzaliśmy się przy niej

* * *
mam głowę pełną smutku
ale nie mogę wydusić łez
chcę płakać
nie mogę
co do cholery musiałoby się stać?

* * *

weź moja duszę
nie chcę jej, drażni mnie
urządza hece z moim sumieniem
wyrzuca mi sprawki
bezczelnie
niecierpliwie
wszystko naprawiać
teraz
zaraz
tutaj
jeżeli nie
to psuje mi humor
dlatego nadszedł czas, żeby się jej pozbyć
weź moją duszę
po przejściach, na chodzie
trochę biła, trochę piła
tu wygięta, tu ryśnięta
śmiało
jest twoja

* * *

obłaskawiam siebie samego
dla samego siebie
staram obchodzić się z sobą rozsądnie
próbuję poznać, zaakceptować
ale nie mogę pokochać

wycinam sobie takie głupie numery

* * *

rozpadam się na kawałki
im dłużej to trwa - tym jestem drobniejszy
dzielę się w sobie na połówki i ćwiartki
wiatr mnie rozsiewa, przegania, kotłuje
już niedługo nic nie zostanę
nic
nie sprzątnę po sobie

* * *

dłubię w pamięci i wykruszam resztki wspomnień
drapię się w gałkę oczną i wywracam ją na lewą stronę
i tak nic tam nie zobaczę

* * *

jeżeli przegram życie, to... to co?

* * *

nic się nie chce
nic się nie chce
tak nic kurwa się nie chce
ani cieszyć
ani bawić
podnieść z łóżka
zjeść śniadanie
iść do pracy
umyć, ubrać, patrzeć

tylko myśleć, rozmyślać, wymyślać
przemyśliwać, domyślać
rozbierać na czynniki
analizować
sytuacje, zdarzenia

to tak cholernie boli
od czubka głowy
do brzucha

wszystko wisi, ścicka, uwiera
jakbym miał żołądek w imadle
i to tak boli, że nic się nie chce
no nic, nic się kurwa nie chce
zdechnąć?

* * *
ślepy na jedno oko
głuchy i głodny
powoli zanurzam się
w breję własnego (od)bytu

oko straciłem w krótkowzrocznej obserwacji
słuch w hałasie świata
głód cierpię już od dawna

tak okaleczony
z sercem ciężkim ze stali
zanurzam się w bagno
już nie wypłynę
z tym durnym sercem

* * *

Ludzie! Zostawcie mi chociaż złudzenie, że człowiek to brzmi dumnie.

* * *

boli mnie ta moje egzystencja
wkurzam się
i znieść nie mogę
choć nie znoszę, bo nie jestem tragarzem
ale targam się
wlokę
ciężko mi z samym sobą
pognębiam się i poniżam
zdechłomentalna papka

* * *

odebrać sobie życie
jak to brzmi
odebrać sobie
sam sobie go nie dałem
ja się tylko zabiję

na razie rozpędza do moje zmysły
czy ja tego chcę
no ja tego, kurwa, chyba chcę
co robić
moje ulubione pytanie
co robić
no co robić
znaczy nic
i nic nie znaczy

* * *

rzucam się w wodę
piję ją
zanurzam głowę
jest mi dobrze
nagle
zamieniam się w psa
płynę pieskiem
nurkuję
rosną mi płetwy
macham ogonem
głębiej
szybciej
uderzam głową o dno
zaczynam się w nie wkręcać
temperatura rośnie
pluje w dłonie jak kowal do młota
rozrywam glebę palcami
wynurzam się na powierzchnię
światło oślepia
staje na polanie
zamieniam się w konia
galopuję po trawce
wpadam do lasu
z rozpędu wskakuję na drzewo
małpą po gałęziach wspinam się na szczyt
rzucam się w przepaść
macham rękami a te zamieniają się w skrzydła
frunę do słońca i upajam się lotem
pruję powietrze błyskawicą
i nagle trach... trach
ktoś mnie ustrzelił
z dubeltówki
teraz zdycham
leżę gdzieś w lesie
robak mnie toczy
i cześć

* * *
czy skoczę?
patrzę e dół
kołyszę się na krawędzi
zrobię ten krok

zanurzam rękę w ciemności
nie daje się zamknąć w garści
nawet troszeczkę, no może troszeczkę
skrawki
gdy ja otwieram garść
jest pusta
nic nie złapałem

chcę się rzucić w tę ciemność
zedrzeć z siebie ubranie
zedrzeć skórę
rozczłonkować
zniknąć
rozpłynąć się w czerni
stać się czernią

* * *
Mimochodem, mimo biegiem
Nie zdążyłem, nie przeżyłem.



HIPPER